Projekt „Kobiety z pasją”

Czasami w życiu nie wszystko układa się tak, jak tego chcemy. Zdarzają się sytuacje, które są dla nas totalnym zaskoczeniem i na które ani w tamtym, ani w żadnym momencie życia nie jesteśmy gotowi. Takie sytuacje z jednej strony uświadamiają nam, że życie jest podróżą i niespodzianki są w jej trakcie na porządku dziennym (pozytywne lub nie), z drugiej uczą, że jak to w podróży – ciesz się każdą sekundą, a nie martw tym co się może wydarzyć (to psuje radość z podróży).
Dwa ostatnie lata były wyjątkowo trudne, nie tylko dla nas, ale też dla wielu naszych znajomych i przyjaciół, taki czas wyjątkowych zmian i sporych wyzwań. Tak to można ująć delikatnie. Każdy inaczej reaguje na takie sytuacje i potrzebuje „swojego” czasu na poradzenie sobie z nimi. Zależy to pewnie od wagi wyzwania, ale także w dużym stopniu – od subiektywnej perspektywy. Każdy ma swoją ocenę sytuacji, dlatego zanim ocenimy ze swojej perspektywy czyjeś problemy, to pamiętajmy, że jest to tylko nasza własna perspektywa. Znacie to z autopsji – problemy zaskakują, ale czasami najbardziej zaskakuje to, jak na nie reagujemy – z perspektywy czasu oczywiście stwierdzamy, że nie trzeba było się tak przejmować i obawiać, bo przecież wszystko się poukładało. Ale to wiemy dzisiaj, w tamtym momencie o tym nie mieliśmy pojęcia i mogliśmy tylko ufać, że będzie dobrze.
Zaskoczeniem często bywa także czas, jaki każdy z nas potrzebuje na to, żeby zacząć stawać wewnętrznie na nogi, odzyskiwać spokój wewnętrzny.

W każdej trudnej chwili która nas spotyka, mamy dwa wyjścia – trwać w lęku lub starać się go okiełznać. Trwanie w lęku, obawach, smutku, czasami złości nie otwiera żadnych nowych możliwości, nie ma w tym przestrzeni na ‘światełko w tunelu’. Próba okiełznania go daje nadzieję, że będzie dobrze i perspektywę, że jest jakieś wyjście. Każdy jednak potrzebuje ‘swojego’ czasu, żeby przepłakać, poczuć żal, przeżyć smutek, przepracować lęk. Cytując za Heinrichem Heine, że „jaki by nie był powód do łez, w końcu i tak trzeba wytrzeć nos”. I takie podejście daje nam inną perspektywę.
Każdy ma swój sposób na stawanie wewnętrznie na nogi. Dla niektórych najlepszym jest działanie, realizowanie marzeń, na które kiedyś nie było czasu lub zabrakło odwagi, dla innych – wychodzenie ‘do ludzi’.
Taką historię życia ma każdy z nas. W naszej historii marzeniem była inicjatywa fundacji dla kobiet, którą powołałyśmy zanim pojawiły się wyjątkowe zmiany i wyzwania. Niestety zawiesiłyśmy tą działalność zanim na dobre zaczęłyśmy ją prowadzić. Teraz wracamy z Fundacją! Mamy nowe pomysły i zapał, ale najpierw chcemy zapytać kobiety czego potrzebują i razem z nimi zaplanować działania na ten rok. Zwracamy się do Ciebie z prośbą o uzupełnienie ankiety i przekazanie jej swoim znajomym:

LINK DO ANKIETY: https://www.survio.com/survey/d/F7T3E4O9H9A8B4N7G

Twoje pomysły/rekomendacje są dla nas ważne!
To będzie wspaniała podróż dla wszystkich kobiet, które zechcą razem z Fundacją Kobiet w nią wyruszyć. I jeszcze taka myśl na koniec, cytując Olgę Tokarczuk: „Stojąc na przeciwpowodziowym wale, wpatrzona w nurt, zdałam sobie sprawę, że – mimo wszelkich niebezpieczeństw – zawsze lepsze będzie to, co jest w ruchu, niż to, co w spoczynku; że szlachetniejsza będzie zmiana niż stałość; że znieruchomiałe musi ulec rozpadowi, degeneracji i obrócić się w perzynę, ruchome zaś – będzie trwało nawet wiecznie.”

Do zobaczenia!